stoje i ukradkiem śledzę czas...

zamorduj mnie dowcipem, który znam
okręć (nie krepuj sie) wokół szyi i duś

anegdotą co ma brodę długą-po pas...
wysylam w przestrzen, wysylam s.o.s
ja zawsze byłam jakby obok
zanotuj, ze bylam
jestem
bede
ja zawsze biegłam jakby pod prąd
zanotuj, ze biegłam
biegnę
i będę biec

sypnij wprost do ucha trutka słów
zagadaj mnie na śmierc niech skonam z nudów
w żalu strumieniu top,
sztylet frustracji wbij
niech zawiznę na stryczku-
story twojego zycia

wysylam w przestrzen s.o.s
ja zawsze byłam jakby obok
zanotuj, ze bylam
jestem
bede
ja zawsze biegłam jakby pod prąd
zanotuj, ze biegłam
biegnę
i będę biec


Nie śpię czuwam
Na palcach podchodzę do okna
Obserwuje sąsiadów
Przez pożółkłe firanki
Widzę kobietę
W skupieniu prasującą koszulę
Modny fiolet zdobi jej powieki
Lecz to chyba nie makijaż......
Widzę staruszkę
Niewidomą z różańcem w półuśmiechu
Mały chłopiec chyba wnuczek
Wygrzebuje jej drobne z portfela
Widze mężczyznę
Z tych co nie starzeją się z godnością
Przed lustrem wciąga wielki brzuch
Smaruje się samoopalaczem....

A w moim domu
Cichutko jakby makiem zasiał
Ciszę łamią jedynie miarowe oddechy
Pora chyba rozprostować stare kośći
Dzień się skończył
Straż przejmują anioły