Spotykamy się przebrani za mgłę,
by nikt nie odróżnił mgły
od splecionych czule ciał.
To konieczne - w mieście rozwiesili już
listy gończe i rozpuścili stado psów...
By cię dotykać - deszczem staje się...
(Lubię deszczem być - mam nieskończenie wiele rąk.)
I spływam, spływam po policzkach Twych,
tysiącem pocałunków, zaklętych w małe krople.
Ja wiem, że szczęścia pozbawić chce nas świat
i wiem, że szczęście nie jest dane nam.
Baczność! już pora
Upiornie siny ranek
Brzytwą z policzków
Usuwam sen - wraz z pianą
Krawat w kwadraty
Już salutuje w sieni
Ciepłą jak mleko
Zostawiam Cię w pościeli
Śniłaś dziś sen -
Ponury facet w palcie
Śmiercią, jak hostią
Częstował ludzi w metrze
Mówię Ci, że ...
Mówię Ci, że ...
Mówię Ci, że ... będzie OK
Ja wiem, juz nie mam pięciu lat
Że nic nie będzie wiecznie trwać