Czy jesteśmy przyjaciółkami? 

Nie wiem
Ciągle jeszcze jemy sól
Z dużej brązowej beczki
Zjadłyśmy dopiero pół

Pamiętam jak nieoczekiwanie
Przy drugim kilogramie
Wykrzywiając twarz okrutnie
Powiedziała:
Ja spałam z twoim mężem
I gdybym tylko chciała
Znowu byłby mój

Więcej zniosę

Jeszcze bardziej nieoczekiwanie
Przy dwunastym kilogramie
Pomarszczona jak chusteczka
Papierowa, higieniczna
Powiedziała:
Chcę mieć wszystko
To co twoje
Od rodziny aż po stroje

Więcej zniosę


Gdy przyjdzie przysposobić do kochania innej

Z początku obco-szorstkie zimne, zimne, zimne, zimne ciało

Znów, znów mi do głowy przyjdziesz Ty
Znów, znów mi do głowy przyjdziesz Ty

Gdy przyjdzie się ułożyć do snu pierwszy raz
I szepnąć z przekonaniem kocham, kocham, kocham, kocham Cię

Znów, znów mi do głowy przyjdziesz Ty
Znów, znów mi do głowy przyjdziesz Ty
Znów, znów mi do głowy przyjdziesz Ty
Znów, znów mi do głowy przyjdziesz Ty